sobota, 30 sierpnia 2014

Marzy Ci się Sycylia na wakacje?  To jedz pod namiot!


Pojechałam na camping pod namiot. Wow ostatni raz na takim wypadzie byłam z rodzicami w wieku lat 8. Mieszkanie pod namiotem później było na jakoś obozach w wieku nastoletnim, a ostatni raz noc pod namiotem spędziłam 3 lata temu w Chorwacji. 

Dzień 1
Wyruszaliśmy przed 9 rano i już było 32°C. Perspektywa upalnych dni i nocy w namiocie i braku możliwości ochłodzenia przerażala mnie.
  Wybraliśmy camping del Capo w okolicach Marzameni i Portopago czyli najbardziej wysuniętych na południe miejscowości na Sycylii.
Dotarliśmy na miejsce po około 1,5h jazdy samochodem od Catanii. I od razu mi się zrobiło lepiej:
Dużo drzew i cienia. Do tego miły bar, łazienki z prysznicami, prąd ,plaza 50m od campingu, Cena za dobę z małym namiotem dla 2 osób to 25€.




Włosi wprawili mnie w osłupienie jeśli chodzi o spędzanie urlopu pod namiotem. Może moje doświadczenia są małe i pochodzą z przed wielu lat ale na pierwszy rzut oka widać, że są mistrzami posiadania gadżetów i odtwarzania wygód domu.




Ogólnie dostępnych pryszniców było 10: koedukacyjne i tylko z zimną wodą. Prysznice z ciepła woda były aż 2 i 3min kosztowały 1€. Ale ta zimna woda wcale nie była mega zimna, a  po całym dniu na plaży byla cudownie chłodna. 
Cały camping był wypchany na maxa bo to długi wolny weekend.
Wywalalo korki co rusz, panie namiętnie susza i prostują włosy :) Ach te Włoszki! I niestety łazienki szybko zamieniały się w chaos: rozlana woda, piasek, przepełnione kubełki.

Dzień drugi
  Choć może nasz sprzęt wzięty na camping wydaje sie mało efektowny jednak zabraliśmy wszystko co potrzeba i bylo wygodnie.




Plan dnia:
Słodkie śniadanie + kawka
Plażing
Około 14 obiad - makaron z sosem pomidorowym po rzymsku czyli la pasta con sugo di Roma.
Siesta
Po 15 powrót na plaże
Po 18-19 prysznic
Po 20 wyjście na kolacje i spacer po Portopago:



 Pizzeria El Condor. Bardzo klimatyczne miejsce, gdzie dach utkany był z winorośli. Niestety pizza nie powalała a zdjęcia wyszły bardzo rozmazane.

 Ksiezyc i latarnia morska w Marzameni


 Bar ponizej jest najdalej wysuniętym barem na południu Sycylii.

  Prezzo cały tydzień od 8 do 16 sierpnia w Portopago i Marzameni organizowane są imprezy dla turystów i mieszkańców. Na zdjęciu lekcja tańca latino.

 I oczywiście stoiska, na których można znaleźć i kupić wszystko co się chce :) Istny odpust.








Dzień 3
  Spędzamy go za jachcie znajomego. Ale to będzie osobny widokowy post.
Podsumowanie: skora boli choć smarowałam się filtrem 20 i 30 co godzinę.


Dzień 4
To była niedziela. Ludzie się pakują i wracają do domów, robi się luźniej i ciszej :)
My powtarzamy schemat dnia 2. Z tym, ze ja rano na plaże nie poszłam, bo jeszcze bolała mnie skóra od słońca. Popołudniu zaczął wiać mocny wiatr i leżenie na plaży było uciążliwe. We Włoszech kupisz parasol ale nie parawan na plażę ;)
Wieczor spedzilismy na plazy, bo przestalo wiac:


Dzień 5
Liczba sąsiadów zmalała o jakieś 70%. I w sumie to w tedy podobało mi się najbardziej. Nie powiem ze panowała cisza i spokój, bo to nie do końca prawda, bandy dzieci bawiły się na całego. Ale w końcu mogłam wziazc oddech i poczuć przestrzeń.
Wymieniliśmy sąsiadów na innych i choć byli rozbici od naszego namiotu 10m to w nocy słychać było chrapanie. Taki mały nocny psikus.
Kolejny dzień, w którym powtórzyliśmy schemat dnia 2 :)





Dzień 6
Ostatni dzień. Choć kosiło nas by zostać dłużej ale postanowiliśmy, że to nas ostatni dzień. Milo ze strony właścicieli, ze wymeldowanie można zrobić do 14:30. A tak naprawdę wyruszyliśmy w drogę powrotna po godzinie 16.

Takie male podsumowanie:
Wybralismy ten camping ze wzgledu na:
1) drzewa, pod którymi rozbilismy namiot ( istnieje tez możliwość wjazdu z przyczepa czy camperem, również wśród drzew)
2) Cena, jest to najtanszy camping w okolicy
Ale brak cieplej wody i dość kiepski stan techniczny pryszniców sprawił, że przywiozłam dużo piasku we włosach do domu :D

Ogólnie to jestem jednak zachwycona i udało mi się wypocząć i zrelaksować. I z chęcią wrócę tu za rok ;)

piątek, 8 sierpnia 2014

Sezon urlopowy na Sycylii w pełni!
Ponieważ 15 sierpnia to święto, ludzie biorą urlop około tego dnia.
Co to oznacza:
Temperatura nie spada w dzień poniżej 30 stopni,
w nocy 28 stopni to tak lekko,
kleisz się przy każdej wykonywanej czynności i chcesz zamieszkać w lodowce za każdym razem kiedy ja otwierasz.
Nie rozstaje się z woda, już nie liczę ile jej pije ale 2 litry minimum. Szczerze to nie ma nic przyjemniejszego niż napicie się porządnie schłodzonej wody!

Czy wiecie, że na Sycylii ( właściwie na południu Włoch) ogólnie przyjętą i niepisaną zasadą jest dostanie w barze/restauracji/ ciosco kubka/szklanki DARMOWEJ wody! I naprawdę nie musisz nic kupić, po prostu prosi się o 'il bicchiere d'acqua, per favore'.
W większości miejsc widziałam zamontowany osobny kranik w zlewie, który filtruje wodę z kranu,a  czasem i dodaje bąbelki :) 

Dlatego cieszy mnie, ze w Polsce propagowana jest akcja, w której możemy dostać darmowa wodę z kranu. Popieram calym sercem!

Pije wodę z kranu 

Na fanpage'u możemy poznać miejsca, które przyłączyły się do tej akcji :)

Wróćmy jednak na Sycylię.
Różnorodność fontann i ujęć wody pitnej jest tu naprawdę duża. Co daje dość spore szanse na zachowanie odpowiedniego poziomu nawodnienia organizmu :)





Bez wody nie ma życia. I jest to ważne zdanie w odniesieniu do Sycylii czy nawet całych Włoch. 
Jakis czas temu było referendum w sprawie wody, w którym pytano obywateli czy zgadzają się na przejecie zarządzania wodociągami i wszelkimi ujęciami wody przez firmy prywatne. Ludzie jednak nie ufają prywatnym gigantom i postanowili zostać przy 'opiece państwa'. Choć rzeczywistość wygląda tak, ze jeśli się da to dobrze jest zarobić na 'darmowej wodzie w fontannie': W miejscowości, w której mieszkam na głównym placu jest mały kranik z woda ale postawiono również punkt, gdzie możemy napełnić nieograniczona ilość butelek z woda źródlaną, plus jest możliwość  dodatnie do niej bąbelków! WOW!. Ale aby móc to zrobić musimy albo zapłacić za jednorazowe napełnienie ( 2 Euro) lub wyrobić kartę w urzędzie miejskim i opłacić niewielki abonament - 5 Euro na miesiąc.
My korzystamy z oddalonego o 15 km źródła, gdzie jest za darmo dostęp do pysznej źródlanej wody. Jedynie w weekendy należny zapłacić za prywatny, i jedyny parking umożliwiający dostanie się do tego źródełka :)


Wiec cały czas mamy źródlaną wodę w domu. I codziennie do każdego posiłku jest ona podawana. Wino i inne gazowane słodkie cuda tez, ale wszyscy zawsze pija wodę!  Co ciekawe wszystkie produkty typu kola i spółka we Włoszech  są bardziej słodkie i kaloryczne niż w np. w Polsce. MASAKRA!
Wypicie tych 8 szklanek w ciągu dnia to nie wyczyn i szybko zauważycie, ze wejdzie w nawyk i przyniesie korzyści w lepszym samopoczuciu!
Bez wody nie ma życia, Twojego życia !