piątek, 8 stycznia 2016

Zdarzyło się w moim życiu tak, że już od kilku lat jestem w związku z Sycylijczykiem. I życie to jednak nie bajka, serce zdominowało rozsądek i nie zawsze jest tak, że mieszkamy w tym samym domu lub mieście.
Tak od kilku lat mój związek to nic innego jak 'long distance relationship' czyli związek na odległość. 

Uuuuuu masakra?!

O to lista 5 najczęstszych pytań lub stwierdzeń, które słyszę od "cioci lub wujka dobra rada".  Usiądź wygodnie, zaczynamy:

#1 Ale nie boisz się, że Cię zdradza? Przecież to Włoch!
Kochane stereotypy. Zawsze uśmiecham się na to pytanie, bo to przeważnie pokazuje wątpliwości osoby, która je zadaje, bo ma je prawdopodobnie odnośnie siebie lub swojego partnera.
Ja na to patrzę tak:
Po pierwsze: Przyciągasz to na co czekasz. Działa super na zło ale na dobro też :)
Po drugie: aby być w związku na odległość to musisz posiada  odpowiedni mix cech takich jak:
  1. Optymizm
  2. Zaufanie
  3. Dyscyplina
  4. Wytrwałość
I wypracować taki system, który zaspokaja twoje potrzeby i partnera oraz jest akceptowalny przez obie strony. Czyli wszystkie zachowania maja być jak najbardziej naturalne. To jest do ogarnięcia! :)
Związek na odległość nie jest dla wszystkich to też należy sobie szczerze powiedzieć.




#2 On mieszka bardzo daleko!
W naszym przypadku 2.000 km.
  Częstomoja podróż Wrocław -Katania trwa max 8 godzin z przesiadka. Bezpośredni lot z polski trwa 3h. Odległość w tym przypadku to nie problem. Pomyśl, że to USA albo Australia. Europa to pikuś :)



#3 Nie szkoda Ci wydawać pieniędzy na bilety?
  Nie szkoda. Materialistką nie jestem i nigdy nie byłam. Dlatego nigdy nie żałuję wydanych pieniędzy na bilety. Fakt nie zawsze je mam by kupić bilet i marzę by zarabiać tak by raz w miesiącu być w Polsce ale traktuję to jako cel do zrealizowania.

 #4Jak Ty się z nim dogadujesz? Ja muszę wiedzieć dokładnie wszystko co partner do mnie mówi.
Na początku rozmawialiśmy głównie po angielsku, teraz ja już zaczynam rozmawiać po włosku więc staramy się rozmawiać po włosku, poważne dyskusje są po angielsku i kłócimy się też po angielsku :)
Osoby, które mają z nami możliwość przebywania zawsze są zdziwione, że po angielsku rozmawiamy o polityce, psychologii czy aspektach technicznych naszych aut. Sukces polega na tym, że trzeba się ciągle uczyć :)
W porównaniu z moimi byłymi polskimi chłopakami to uważam, że jakość naszych rozmów jest lepsza. Bo bardzo zwracamy uwagę na nasz body language, a nie tylko na słowa. Nasza wzajemna akceptacja jest bardzo duża i połączona z cierpliwością. Mam ochotę go zabić tylko raz na tydzień :)



#5 Jak Ty wytrzymujesz bez bliskości.
Szlag mnie trafia! I chyba czasem lubię być masochistką....
A na poważnie to współczesną technologia i internet oraz trochę chęci i szaleństwa może ułatwić obcowanie z odległością. Ale nie ukrywam to najtrudniejszy problem do pokonania. najdłuższa nasza rozłąka trwała 3 miesiące, i zawsze staramy się jak najszybciej spotkać i planujemy żyć razem. nie można czekać na niewiadomo co, gdzie i kiedy.



Bycie w związku na odległość nie znaczy, że jest on gorszy niż 'normalny'. Porostu rządzi się on innymi prawami. Nawet udowodniono, że bycie w takim związki daje większą satysfakcję niż mieszkanie z połówka razem. Dlaczego? Bo będąc daleko często bardziej się starasz, dużo rozmawiasz: chcesz wiedzieć co robił twój partner oraz co czuje, stajesz się uważniejszy, pielęgnuje uczucie bo wiesz, że odległość zabija szybko i skutecznie!
Nie polecam związków na odległość jako sposób na życie, bo należy darzyć do tego by być razem na co dzień. Jesli jestas w takim zwiazku jak ja pozwole powiedziec sobie jedno:
Nie słuchaj tych co wiedzą lepiej jak przeżyć twoje życie a będzie dobrze :)
Powodzenia!!

Jakie są wasze doświadczenia ze związkami na odległość?
Jesteście na tak czy nie?

Martyna

wtorek, 5 stycznia 2016

Nowy rok więc trzeba się ogarnąć, zrobić listę postanowień, naprawić swoje życie i być super szczęśliwą!
Naprawdę?

Bo ja mam takie dni, że nie za bardzo lubię siebie i cały świat dookoła. Najchętniej ograniczyłam bym świat do rozmiarów swojego łóżka. 
Ale zmuszam się i ubieram się wygodnie, ciepło i w moje ulubione buty, zakłam psu szelki i smycz i wychodzę. Aż mnie ciało boli przez pierwsze kroki ale im dłużej idę tym jest lżej. Jest ruch, łapię rytm, oddech przyśpiesza i w tedy moja głowa się oczyszcza. Problemy dalej istnieją ale patrzę na nie z innej perspektywy. Czasem muszę iść długo by to osiągnąć ale nie mam z tym problemu, bo ja lubię chodzić.

A Ty lubisz spacery?

Kilka fotografii z mojej okolicy: